Feeds:
Posty
Komentarze

Podróż do Źródła

„Twoim zadaniem na Ziemi jest uwolnienie siebie i innych od strachu poprzez świadome kształtowanie dostatku i życie pełnią życia. Jako Wojownik wybrałaś sobie w chwili narodzin pieczęć Czerwonego Węża. Jego energia gwarantuje instynktowną siłę przeżycia.” Kalendarz Majów

Dowiedziałam się kilkanaście lat temu. Lecę sprawdzić. Do Źródła…

 

Don Juan

 

 

Czynnik X. Niewiadoma w równaniu. To coś czego nie bierzemy pod uwagę w naszych planach, wyborach, decyzjach. Coś co się nam przydarza, działa wbrew naszym zamierzeniom i zmienia rezultat oraz sens tego co staramy się osiągnąć, zbudować, stworzyć. Przypadek, czy raczej coś czego nie widzimy, nie rozumiemy, o czym nie chcemy myśleć, czego znaczenia nie doceniamy, czego się boimy i co staramy się zepchnąć na margines? O tym będzie tegoroczny festiwal.

Kiedy: 24.09 – 02.10
Gdzie: Warszawa, Częstochowa, Kraków, Podkowa Leśna,Jelenia Góra, Wrocław, Radom, Gdańsk, Poznań, Szczecin,
Łódź, Białystok, Rzeszów oraz we Francji w Nicei i la Colle-sur-Lou
Co: ponad 55 warsztatów i wykładów rozwojowych,  50 godzin konsultacji, psychoterapeutycznych i coachingowych, procesy grupowe oraz imprezy towarzyszące. Na wszystkie wydarzenia wstęp wolny.Więcej informacji i program Festiwalu www.popkreacje.pl

Serdecznie polecam i zapraszam!

Też tam będę:) Jeżeli chcesz poznać swojego Wewnętrznego Sabotażystę to zapraszam na mój wykład i konsultację coachingową.

czynnik-x

Anielski Tabor

Spotkały się (nie)po raz pierwszy. Spotkały się bo chciały, bo czas już, bo zawsze, bo nigdy, bo kiedy, bo przecież. Spotkały się po coś i po nie wiadomo co. Po rozmowę, po milczenie, po śmiech, po łzę, po bieg i po zatrzymanie. Po pytanie i po odpowiedź. I po jej brak. Aby raz na zawsze zapamiętać lub na zawsze zapomnieć.

Przeglądały się w sobie, w kartach, w słowach, w muzyce. Obejmowały uważnością drzewo, kroplę rosy, oddech, smak kawy, kształt snu, zapach przypraw. I siebie.

Spotkały się na spacer po lesie, na powitanie słońca  deszczu,  na otwarcie serca, na wspólny posiłek i sen. Na celebrowanie.W połączeniu i w przepływie. I w pełnej (nie)zgodzie na to, że ta chwila na pewno za chwilę minie.

zdjęcie-28

 

 

 

 

Leciuteńko

„Przychodzimy, odchodzimy
leciuteńko na paluszkach”

Ten fragment utworu z kabaretu Piwnicy Pod Baranami przyszedł do mnie, kiedy po raz kolejny pomyślałam o jego odejściu. Nie wiem dlaczego bo przecież zrobiło się właśnie głośno – poruszenie na Facebooku, w rozmowach, w głowach.
Ale zanim pojawił się ten szum, on odszedł cichuteńko, tak że nikt tego momentu nie zauważył. Może nawet on sam?

Ludzie umierają czyli jak to często nazywamy – odchodzą. Zazwyczaj niewczas i nie zostawiając nam żadnych informacji dokąd i po co. Wcześniej sami szukając swojego miejsca i odpowiedzi na zbyt wiele pytań –  Czy odchodzą bo nie znaleźli? Czy odchodzą bo znaleźli?
Nie wiem, ale ufam, że jedni i drudzy odchodzą leciuteńko…

Kiedyś usłyszałam taką (p)odpowiedź –  nie szukaj sensu, samo życie jest sensem.
Ale i tak szukam, jednocześnie starając się go nie stracić…
cropped-dom_swiece.jpg

Nie wiem. I wiem.

Kim była? Nieprzypadkowym spotkaniem.  Nie ma przypadków! – powtarzała  na tyle często, że w końcu w to uwierzyłam.
Nasze rozmowy. Niekończące się  podróże po różnych światach, czasoprzestrzeniach, wcieleniach. Co było prawdą?A co snem? Nie wiem. I wiem.
Przyjaciółka, kobieta, mistrzyni. Niezwykła i zwykła. Złożona z faktów i złudzeń. Niezależna, niepokorna, niezrozumiała. Miała być na zawsze. Była na chwile. Na te dobre i …na te trochę gorsze.
Mówiłam wtedy: Będzie dobrze…
Odpowiadała: Już jest!
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że było. Teraz wiem.

W konsekwencji i niekonsekwencji tego spotkania, odnalazłam siebie i swoje miejsce na ziemi. Tam gdzie spadają Anioły. Ona czasem wpada tam z nimi też … a może jest? Nie wiem. I wiem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mme …

spotkałam je w Paryżu

mówiły

ja milczałam

zdjęcie-28

Panu już dziękuję

Im bardziej ukrywałam Go przed światem tym bardziej On był we mnie. Stworzyliśmy tajny związek. Ale czasem Go zdradzałam. Mówiłam komuś w zaufaniu – muszę z Nim skończyć! Ale czy chciałam? Jego zmysły były takie sprawne! Nic mu nie umknęło. Był taki drobiazgowy. Jego perfekcja tak mi imponowała. Tak, bez Niego byłabym bylejaka i niedbała – myślałam. Nie tylko ja! Inni też. Cały świat!

Tak widziała, myślała i czuła jedna cześć mnie. Ale była też inna, ta która widziała szczęśliwych ludzi. I cóż, że nie idealnych? Co to w ogóle znaczy – idealny? Byli autentyczni i różnorodni! I wolni od lęku przed oceną. Co nie znaczy, że ją ignorowali. Ale nie karmili się nią. Nie karmili Jego. Poczuła ciepło…zobaczyła kolor różowy i usłyszała, że ptak powtórzył trzy razy ten sam trel…

Wczoraj postanowiłam się z nim pożegnać. Otwarcie pokazać go światu, przedstawić i …podziękować. Oczywiście, jak się domyślacie miał sporo argumentów żebym tego nie robiła. Najcelniejsze to kompromitacja, odrzucenie. Już mu nie wierzyłam. W świecie, w którym postanowiłam żyć mówi się z takiego Miejsca w sobie, którego się nie odrzuca i które nie odrzuca: z Serca.

I wiecie co? Miałam rację! Świat i ludzie odpowiedzieli mi na to takim bogactwem, jakiego już dawno nie doznałam. A może … tylko nie widziałam i nie czułam?

Z Serca dziękuję jemu i sobie za tę wspólną drogę. Była ważna i potrzebna. Dalej idę sama. Miejsce po nim wypełnia się pomału siłą, odwagą i lekkością! Uff…I radością!:)

Stało się już tradycją, że my z Jabłonią jakoś tak często razem o tym samym mimo, że osobno… A jak już dwie osoby o tym samym to może … nie wariaci? A nawet jak wariaci …to co z tego?:)

Ten tekst nie jest idealny, ale…jest:)

A co na to Wisława? „ma fajnie, bo ma wywalone na wiele rzeczy”.:) To już jest nas trzy! Kto chce dołączyć?

wisc582awa_szymborska