Feeds:
Posty
Komentarze

To zdanie mnie zatrzymało kiedyś, a w pełni go zrozumiałam dzisiaj.

„Zadowolony nie oznacza wiecznie uśmiechniętego, tylko rozumiejącego życie. Czującego, że jego życie nie jest kierowane zza jego pleców. To człowiek , który potrafi i zatrzymać się, i płakać, i tęsknić, nie rozumieć, upaść i wstać. Umie także prosić o pomoc. Bo chce dbać o swoje życie, chce też w nim się uśmiechać.”*

Czy żyję swoim życiem? Czy wybieram to co naprawdę moje? Czy idę bo inni czy idę bo ja?

„Dla mnie momentem, do którego nieraz wracam było spotkanie 80-letniej kobiety, po której było widać nieprawdopodobną urodę (…) To co zwróciło moją uwagę, to że miała na twarzy grymas, skrzywienie. To  była jednocześnie twarz piękna i nieładna. Zapytała moją koleżankę – jej krewną – dlaczego ta kobieta tak dziwnie wygląda. I ona mi powiedziała: ‚Bo ona jest niezadowolona ze swojego życia.’ Ale była w tym wieku, że nie miała czasu na zmianę. I bardziej patrzyła wstecz niż do przodu.”*

Czy mówię swoimi słowami? Czy śmieję się swoim śmiechem?

Dzisiaj uczestniczyłam w pięknym, ostatnim pożegnaniu 88-letniej Kobiety. Pamiętam, że ile razy ją spotkałam, miała delikatny uśmiech na twarzy. To była twarz piękna i ładna.  Ona była zadowolona ze swojego życia. I postanowiła odejść po swoim własnym życiu…

Zapamiętam na zawsze.

Na szczęście mam jeszcze czas na zmianę…

*Cytowane fragmenty pochodzą z wywiadu z Małgorzatą Liszyk-Kozłowską „Dojrzale znaczy wygodnie”. Wysokie Obcasy nr 15(927)

tulipany

Bynajmniej absolutnie…

„I kto, nie patrząc na tę zdania składnię,
dojrzy, co człowiek ma w sercu na dnie?„*

Chciałabym usłyszeć – „BYNAJMNIEJ PANI” i byłyby to dla mnie ABSOLUTNIE największy komplement Panie Wojciechu!

Generalnie rzecz biorąc, uważam, że życie ma sens. Absolutnie (…) Wierzę w jakiś wyższy porządek nad moją głową, powiedzmy: układ gwiazd. Oczywiście to nie fatum, ale coś zapisanego i niezależnego ode mnie, w ramach czego mogę próbować rozegrać swoją grę.”
(…)
„Nawet w najgorszych okolicznościach należy szukać iskierki nadziei (…) To cząstka mojego światopoglądu, ale też coś, co trzeba w sobie wypracować. Kiedy się już trochę to życie pozna, zgromadzi więcej materiału poznawczego, goryczy, to właśnie wtedy sztuką jest mieć nadzieję, ewentualnie wiarę. A najlepsza byłaby cała trójca: wiara, nadzieja i miłość, prawda?**

BYNAJMNIEJ, ABSOLUTNIE tak Panie Wojciechu! Dziękuję i …BĘDĘ ROBIĆ SWOJE! Najlepiej jak potrafię, nawet jeśli czasem bynajmniej, absolutnie nieskładnie…

*fragment utworu „Bynajmniej” Wojciecha Młynarskiego
**fragmenty pochodzą z tekstu Donaty Subbotko „Odszedł Mistrz.Absolutnie”, Gazeta WyborCza, Magazyn Świąteczny 18-19 marca 2017.

cropped-dom_swiece.jpg

Poddaj się…

Swojej Kobiecości…

zdjęcie-28-kopia 2

Czysta przyjemność

Stanąłem pośrodku świata i rozejrzałem się dookoła.

Być w świecie na prawach przedmiotu. Być uczestnikiem, a nie sędzią. Być jednym z mnogości, nie odróżniać się. Umysł odpuszcza kontrolę nad światem i po prostu uczestniczy. Nie myśli o tym, czego doświadcza. Pozwala zmianom płynąć. Można to nazwać stanem łaski, ale kiedy się w tym stanie jest, nie nazywa się go w ogóle.

Świat jest święty. Nie, nie jest dobry. Doznajemy w nim zła, chociaż nie jest też zły. Tu rachunek narodzin i śmierci zgadza się co do jednego. Świat jest święty, ponieważ nie ma nic ważniejszego od niego.

Spokój jest najczystszym z dóbr.

To Marek i Ziutek nauczyli mnie, co należy odpowiadać kiedy ktoś ci mówi „tak, ale”. „Alę to ruchali drwale”. Tak mówi Marek. „Ale to są dwie. Jedna się rucha, druga nie.” Tak mówi Ziutek.

Skąd bierze się zadomowienie?
Jak zakorzenia się człowiek?
Jaką drogą otoczenie przechodzi do wnętrza?
W jaki sposób pobliże staje się miłością?

Sztuka siedzenia wymaga dojścia do ładu z pewną odmianą wewnętrznego niepokoju, który zrywa człowieka z miejsca. Który powoduje, że człowieka nosi. Sztuka siedzenia wymaga wyzbycia się iluzji, że życie jest gdzie indziej.

Michał Cichy, Pozwól rzece płynąć – lektura nieobowiązkowa bo czytanie tej książki to czysta przyjemność…

Powiedz TAK

„Czy to miłość czy ból czy radość czy smutek, wygoda czy dyskomfort, zrozumienie czy pomieszanie –  po prostu powiedz „Tak, to też.” W chwilach kiedy nic nie wiesz – powiedz „tak”. W chwilach kiedy bardzo jasno wiesz to co masz wiedzieć – powiedz „tak”. I kiedy to co wiesz, robi się już nieaktualne –  powiedz też tak.

Cokolwiek nadchodzi – powiedz temu tak i cokolwiek odchodzi, powiedz temu tak.

To właśnie uwalnia twoją energię żeby być tutaj, żeby być obecnym. To jest tak proste – być otwartym aby powiedzieć wszystkiemu tak”. Nirmala

Nie jest to dla mnie tak proste, ale wierzę w głęboki sens tego TAK i takiej postawy wobec życia i do życia.

A jak to jest w Twoim Świecie?

Kiedy usłyszałam jakie ma problemy, ze wstydem schowałam kartkę z moimi do kieszeni. I od razu zrobiło mi się lepiej i zabrałam się do działania!” Zakończyła swoją opowieść moja była klientka.
A ja zamyśliłam się na chwilę. Ja też tak mam. Ja też często w obliczu czyjegoś doświadczenia śmierci bliskiej osoby czy poważnej choroby, mam poczucie, że moje problemy są niczym. I to może być prawda, ale nie musi – odkryłam.
Przyłożenie miary z zewnątrz do naszego doświadczenia, skaluje je. Może wtedy się okazać, że faktycznie jest ono niewspółmiernie wyolbrzymione przez naszą wewnętrzną postać ofiary i taka konfrontacja trzeźwi nas. Ale nie zawsze. Bo czasem nasze trudne doświadczenie nie musi dotyczyć tzw kwestii ostatecznych, żeby było naprawdę dla nas bolesne.Jeżeli więc w takiej sytuacji, słyszysz w głowie słowa krytyka: „Widzisz to jest problem! A ty tutaj z takimi pierdołami!”. Nie słuchaj go bezkrytycznie. Dopuść do głosu swoją wewnętrzną przyjaciółkę: „Popatrz na to czego doświadczasz z tej perspektywy. Co ci to uświadamia? Jak to wpływa na twoje doświadczenie? Co zmienia?” I zaakceptuj, jeżeli nic nie zmienia.
Traktuj siebie z taka samą uważnością, empatią i szacunkiem, jak innych. Czasem nasz osobisty problem przysparza nam naprawdę dużo cierpienia mimo, że nie jest z kategorii „obiektywnie wielkich”.
Moja superwizorka zadaje mi często pytanie: „Ale jak to jest w świecie twojej klientki/klienta?” Polecam Ci to pytanie! „Czym ten problem jest w Twoim świecie?” Oczywiście bez gubienia perspektywy świata zewnętrznego – bo ona jednak czasem coś zmienia.

A mojej klientce odpowiedziałam – Wiesz dlaczego to zadziałało? Bo Ty pochyliłaś się kiedyś z uważnością nad tym co Ciebie dotykało, bolało. Dlatego teraz już nie musiałaś. I perspektywa doświadczenia tej osoby, była teraz dla Ciebie dobrą interwencją.

Another Earth

Sabotażysta!:) Tak, każdy z nas ma takowego w sobie. Skąd moja pewność? Bo jesteśmy różnorodni. Jesteśmy nie tylko osobowością, a całym zespołem osobowości! A tam gdzie jest różnorodność, wcześniej czy później dochodzi do konfrontacji postaw, potrzeb, celów. Ktoś wygrywa, ktoś przegrywa lub zostaje zmanipulowany. W najlepszym wypadku przekupiony lub przekonany pod presją. I każda z tych postaci może przerodzić się w …Sabotażystę. To jest bardzo ciekawa postać! Warto ją poznać bliżej. I do takiego  bliskiego spotkania serdecznie zapraszam podczas moich warsztatów. Będzie ciekawie:)

Warsztat „Wewnętrzny Sabotażysta jako Twój Sprzymierzeniec w realizacji celu”.
Podczas którego:
– podzielę się z Tobą moim doświadczeniem z pracy coacha. Poznasz historie kilku Sabotażystów, którzy zostali Sprzymierzeńcami w zmianie moich klientów.
– poznasz lepiej Twórcę Twojego celu
– doświadczysz spotkania ze swoim Sabotażystą i poznasz jego Dar

więcej informacji na http://www.corelacje.pl

20161126_corelacje-28