Feeds:
Posty
Komentarze

Anielski Tabor

Spotkały się (nie)po raz pierwszy. Spotkały się bo chciały, bo czas już, bo zawsze, bo nigdy, bo kiedy, bo przecież. Spotkały się po coś i po nie wiadomo co. Po rozmowę, po milczenie, po śmiech, po łzę, po bieg i po zatrzymanie. Po pytanie i po odpowiedź. I po jej brak. Aby raz na zawsze zapamiętać lub na zawsze zapomnieć.

Przeglądały się w sobie, w kartach, w słowach, w muzyce. Obejmowały uważnością drzewo, kroplę rosy, oddech, smak kawy, kształt snu, zapach przypraw. I siebie.

Spotkały się na spacer po lesie, na powitanie słońca  deszczu,  na otwarcie serca, na wspólny posiłek i sen. Na celebrowanie.W połączeniu i w przepływie. I w pełnej (nie)zgodzie na to, że ta chwila na pewno za chwilę minie.

zdjęcie-28

 

 

 

 

Leciuteńko

„Przychodzimy, odchodzimy
leciuteńko na paluszkach”

Ten fragment utworu z kabaretu Piwnicy Pod Baranami przyszedł do mnie, kiedy po raz kolejny pomyślałam o jego odejściu. Nie wiem dlaczego bo przecież zrobiło się właśnie głośno – poruszenie na Facebooku, w rozmowach, w głowach.
Ale zanim pojawił się ten szum, on odszedł cichuteńko, tak że nikt tego momentu nie zauważył. Może nawet on sam?

Ludzie umierają czyli jak to często nazywamy – odchodzą. Zazwyczaj niewczas i nie zostawiając nam żadnych informacji dokąd i po co. Wcześniej sami szukając swojego miejsca i odpowiedzi na zbyt wiele pytań –  Czy odchodzą bo nie znaleźli? Czy odchodzą bo znaleźli?
Nie wiem, ale ufam, że jedni i drudzy odchodzą leciuteńko…

Kiedyś usłyszałam taką (p)odpowiedź –  nie szukaj sensu, samo życie jest sensem.
Ale i tak szukam, jednocześnie starając się go nie stracić…
cropped-dom_swiece.jpg

Nie wiem. I wiem.

Kim była? Nieprzypadkowym spotkaniem.  Nie ma przypadków! – powtarzała  na tyle często, że w końcu w to uwierzyłam.
Nasze rozmowy. Niekończące się  podróże po różnych światach, czasoprzestrzeniach, wcieleniach. Co było prawdą?A co snem? Nie wiem. I wiem.
Przyjaciółka, kobieta, mistrzyni. Niezwykła i zwykła. Złożona z faktów i złudzeń. Niezależna, niepokorna, niezrozumiała. Miała być na zawsze. Była na chwile. Na te dobre i …na te trochę gorsze.
Mówiłam wtedy: Będzie dobrze…
Odpowiadała: Już jest!
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że było. Teraz wiem.

W konsekwencji i niekonsekwencji tego spotkania, odnalazłam siebie i swoje miejsce na ziemi. Tam gdzie spadają Anioły. Ona czasem wpada tam z nimi też … a może jest? Nie wiem. I wiem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mme …

spotkałam je w Paryżu

mówiły

ja milczałam

zdjęcie-28

Panu już dziękuję

Im bardziej ukrywałam Go przed światem tym bardziej On był we mnie. Stworzyliśmy tajny związek. Ale czasem Go zdradzałam. Mówiłam komuś w zaufaniu – muszę z Nim skończyć! Ale czy chciałam? Jego zmysły były takie sprawne! Nic mu nie umknęło. Był taki drobiazgowy. Jego perfekcja tak mi imponowała. Tak, bez Niego byłabym bylejaka i niedbała – myślałam. Nie tylko ja! Inni też. Cały świat!

Tak widziała, myślała i czuła jedna cześć mnie. Ale była też inna, ta która widziała szczęśliwych ludzi. I cóż, że nie idealnych? Co to w ogóle znaczy – idealny? Byli autentyczni i różnorodni! I wolni od lęku przed oceną. Co nie znaczy, że ją ignorowali. Ale nie karmili się nią. Nie karmili Jego. Poczuła ciepło…zobaczyła kolor różowy i usłyszała, że ptak powtórzył trzy razy ten sam trel…

Wczoraj postanowiłam się z nim pożegnać. Otwarcie pokazać go światu, przedstawić i …podziękować. Oczywiście, jak się domyślacie miał sporo argumentów żebym tego nie robiła. Najcelniejsze to kompromitacja, odrzucenie. Już mu nie wierzyłam. W świecie, w którym postanowiłam żyć mówi się z takiego Miejsca w sobie, którego się nie odrzuca i które nie odrzuca: z Serca.

I wiecie co? Miałam rację! Świat i ludzie odpowiedzieli mi na to takim bogactwem, jakiego już dawno nie doznałam. A może … tylko nie widziałam i nie czułam?

Z Serca dziękuję jemu i sobie za tę wspólną drogę. Była ważna i potrzebna. Dalej idę sama. Miejsce po nim wypełnia się pomału siłą, odwagą i lekkością! Uff…I radością!:)

Stało się już tradycją, że my z Jabłonią jakoś tak często razem o tym samym mimo, że osobno… A jak już dwie osoby o tym samym to może … nie wariaci? A nawet jak wariaci …to co z tego?:)

Ten tekst nie jest idealny, ale…jest:)

A co na to Wisława? „ma fajnie, bo ma wywalone na wiele rzeczy”.:) To już jest nas trzy! Kto chce dołączyć?

wisc582awa_szymborska

 

 

 

 

 

 

 

„Agata, daj spokój ile ty masz lat?? Jakie lekcje??” powiedział On.
No ..te życiowe.” Odpowiedziałam trochę już mniej pewnie.

„W tej kwestii jestem anarchistką i  w dupie mam wszystkie lekcje” – napisała Ona. Jednocześnie podsuwając mi książkę, w której słowo „lekcja” było zaskakująco często  odmieniane przez przypadki,  też ludzkich losów..

Czy już odrobiłeś lekcje? Czy już odrobiłeś lekcje? Z zaświatów pamięci dopadł mnie głos Macieja Zembatego.

Lekcje. Odbieranie lekcji. Odrabianie lekcji. Hmm…coś sporo na ten temat ostatnio w moim życiu  …Strach otworzyć lodówkę! – Pomyślałam. Może warto się zatrzymać i odebrać … informację?

Czy faktycznie traktuję życie jak lekcję? A jeśli tak, to jakie to ma konsekwencje?
Bo jeśli życie to lekcja, to są też  uczniowie. I dobrze! Czapka ucznia jest czasem potrzebnym i ciekawym nakryciem, niezależnie od wieku głowy.  Ale jest coś, co mnie w tej czapce lekko uwiera…szukam, macam. Co to jest?…A! Oceny! – brrr… Czyli wylądowałam w szkolnej ławce:( A krytyk zaśmiał się głosem Zembatego…Czy już odrobiłaś lekcje??
Ok. To tutaj mam tzw error! I z tym ciekawy odkryciem, wróciłam do rekomendowanej przez Oną lektury,  już jako dorosła osoba…

„A teraz umierała i nie obchodziło jej, co pomyślą o niej inni, i bolała nad tym że nie wpadła na to wcześniej. Zachowywała pozory, żyła tak, jak oczekiwali od niej inni. Dopiero pod koniec życia uświadomiła dobie, że wybór zawsze należał do niej i że po prostu kierowała się strachem.”

„Jest taki buddyjski mit o człowieku, który zacząć krzyczeć na Buddę. Ale Budda był niewzruszony. Kiedy go zapytano, jak zdołał zachować spokój i obojętność, odpowiedział: jeśli ktoś daje ci prezent, a ty go nie otwierasz, to do kogo on należy?”

Fragmenty pochodzą z „Czego najbardziej żałują umierający” Bronnie Ware, wyróżnienia moje.

***

– Czy już otworzyłaś prezent? 

– Zastanawiam się, czy chcę go otworzyć.

A to jest już zupełnie inna rozmowa w mojej głowie:) Dziękuję za ten Prezent.

 

cropped-tulipany.jpg

 

Jeśli chcesz

„Jeśli chcesz być tam, gdzie nigdy nie byłeś, musisz iść drogą, którą nigdy nie szedłeś.” Dominick Coniguliaro

Ale możesz też zostać tam gdzie jesteś. Możesz chodzić tą samą drogą tam, gdzie już wiele razy byłeś. Jeśli tylko chcesz.

patagonia

 

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.